ARTYKUŁY

Spóźniony słowik

SCENARIUSZ dla dzieci w młodszym wieku szkolnym Inscenizacji teatralnej na podstawie adaptacji wiersza J. Tuwima „ Spóźniony słowik”

Opracowała i napisała nauczycielka Przedszkola ZSP nr 1 w Żórawinie mgr Beata Moszonka

Cele : 1.Dzieci poznają tekst wiersza, uczą się na pamięć fragmentów tekstu.

2.Mają kontakt ze słowem literackim – poezją dziecięcą.

3. Swobodnie interpretują tekst uzupełniając własnymi słowami lub podpowiedzią nauczyciela Metody: zabawa- drama, praktyczna

Formy: indywidualna i zespołowa

Czas realizacji : ok. 30 minut

Środki realizacji :

• rekwizyty teatralne wykonane przez dzieci

• tekst wiersza J. Tuwima „Spóźniony słowik”

OSOBY:

Dzieci ( mogą to być również dzieci z tej samej grupy, które bezpośrednio nie uczestniczą w przedstawieniu, a znając role i teksty mogą się wymieniać rolami)

Pani Słowikowa, Pan Słowik, Sąsiadki (dowolna ilość) Policjant

Scena- Pokoik państwa Słowików, na stole przygotowana kolacja, pani Słowikowa chodzi zmartwiona, patrzy co chwilę na zegarek.

DZIECI: (mogą mówić dzieci całej grupy):

Płacze Pani Słowikowa w gniazdku na akacji,

Bo Pan Słowik przed dziewiątą miał być na kolacji.

(Do p. Słowikowej przychodzą w odwiedziny sąsiadki- dzieci podchodzą do zastawionego stolika i z żalem mówią):

SĄSIEDZI (razem )- Co się stało pani Słowikowa?

P. Słowikowa – Już późno a mój mąż z pracy nie wraca!

SĄSIADKA- I Wszystko stygnie! Zupka z muszek na wieczornej rosie,

SĄSIADKA II-  Sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie,

SĄSIADKA III O! Jest nawet motyl z rożna, przyprawiany gęstym cieniem z lasku, SĄSIADKA IV-  A na deser –tort z wietrzyka w księżycowym blasku (mniam mniam) SĄSIEDZI (razem)-  Oj, biedna pani Słowikowa! Do widzenia pani, niech się pani nie martwi!

P. Słowikowa ( dzwoni zdenerwowana ) – Halo, Halo! Ptasia Policja? Proszę o pomoc! POLICJANT – (policjant odbiera telefon) Słucham panią ! Co się stało ?

P. Słowikowa – Mój mąż zaginął! Może Mu się co zdarzyło? Może Go napadli? POLICJANT – Szare piórka oskubali, srebrny głosik skradli? Aha, to przez zazdrość. To skowronek z bandą skowroniątek!

P. Słowikowa –  Panie Policjancie! Piórka głupstwo, bo odrosną, ale głos –majatek! POLICJANT-   Proszę się nie martwić! Znajdziemy pani męża!

DZIECI: –  Nagle zjawia się Pan Słowik, poświstuje, skacze….

P. Słowikowa –   Gdzieś Ty latał ? Gdzieś ty fruwał ? Przecież ja tu płaczę !

DZIECI: A Pan Słowik słodko ćwierka: Pan Słowik (klęka na kolanie, bierze panią Słowikową za rękę, wręcz jej kwiaty, które chował za plecami)

– Wybacz moje złotko –zepsuł się samochód, benzyny zabrakło, Ale wieczór taki piękny, że szedłem piechotką.

P. Słowikowa Oj Słowiku, Słowiku!

 

WSKAŹNIKI EFEKTÓW • Dzieci znają tekst wiersza J. Tuwima „Spóźniony słowik”. • Potrafią przedstawić inscenizację teatralną, wymieniają się rolami. • Mają okazję do wyrażania swojej ekspresji twórczej i artystycznej, a także do odnoszenia sukcesów indywidualnych i zespołowych.

Reklamy
ARTYKUŁY, Wyd@rzeni@

Misterium Wielkanocne 2009

Schola działająca przy Kościele w  Żórawinie a także młodzież klas V -VI SP w Żórawinie pod opieką nauczycielki katechezy pani Agnieszki Dusińskiej i p. Beaty Moszonki przygotowali przedstawienie Misterium Wielkanocne, które odbyło się w Kościele w Żórawinie 19.04.2009 na Mszy św. o godz. 10.00 Dziękujemy bardzo za Waszą pracę

hehehe

ARTYKUŁY

Wielkanocne jajo

Wielkanocne jajko
  • Wśród potraw święconych w Wielką Sobotę na drugim miejscu po baranku znajduje się jajko, które spożywać będziemy w wielkanocny poranek lub dzielić się nim, jak to jest we zwyczaju w niektórych regionach Polski.
    Jajo symbolizuje chaos, zarodek, wszechświat, Słońce, Ziemię, siłę życiową, płodność, odrodzenie, szczególną moc przeciwdziałania złym duchom. Wkładano je do grobów, by oczyścić zmarłego i by jego duch nie błąkał się po świecie.
  • W starożytności jajko było przedmiotem kultu religijnego, uważano, że jest ono początkiem wszystkiego. Wierzono też, że pierwowzorem małych jaj było jajo olbrzym, które wyszło z ust najwyższego Boga. Dlatego też u połowy egipskich świątyń zawieszano jaja, które miały chronić od wszelkich nieszczęść.
  • W Polsce, gdy po raz pierwszy wyprowadzano bydło w pole, na progu stajni kładziono jajko, które potem oddawano komuś biednemu z prośbą o modlitwę, by bydło dobrze się chowało, a krowy dawały dużo mleka.
  • Gdy budowano dom, w każdy jego róg wkładano jajko na szczęście. Gdy wznoszono budowle murowane, do zaprawy wapiennej dodawano rozbite jajka, które cementowały zaprawę.
  • Tradycja święcenia jajka sięga czasów, kiedy post czterdziestodniowy był ściśle przestrzegany i ograniczał spożywanie nawet jaj. Ich poświęcenie miało zapobiec chorobie po długich wyrzeczeniach postnych, a także wyjednać błogosławieństwo dla ciała i dla duszy.
    Tradycja święcenia jaj zrodziła się w średniowieczu w środowiskach klasztornych. W symbolice chrześcijańskiej jajko od początku było związane z Wielkanocą, nawiązywało do faktu Zmartwychwstania.
  • Otóż, jak spod skorupki jajka wykluwa się nowe pisklę, tak zmartwychwstały Chrystus po trzech dniach wychodzi z grobu. Od dawna też – ze względu na symbol życia, nadziei i wiary w życie pozagrobowe – było stosowane w kulcie zmarłych, który znany był jeszcze w pierwszych wiekach chrześcijaństwa.
    Bardzo stara jest tradycja malowania jaj zwanych wówczas pisankami.
  •  W starożytnym Egipcie zdobiono ponoć jajka wizerunkiem skarabeuszy, w Chinach natomiast pokrywano je rysunkami ptaków i kwiatów. O malowanych jajkach można znaleźć wzmianki u Owidiusza i Pliniusza. Najstarsze natomiast ślady polskich pisanek, datowane na wiek X, odkryto podczas wykopalisk w Opolu.Dziejopis bł. Wincenty Kadłubek w swej kronice zanotował: Polacy z dawien dawna byli zawistni i niestali, bawili się panami swymi jak malowanymi jajkami…
    Wokół powstawania pisanek tradycja ludowa utrwaliła wiele legend opartych na wątkach ewangelicznych.

  • Pierwsze piękne pisanki miała ofiarować Piłatowi Matka Boska, aby uratować od śmierci Jezusa.
  • Wedle innej legendy, pewien ubogi niósł kosz z jajami na sprzedaż i spotkawszy w drodze Chrystusa dźwigającego krzyż, pospieszył mu z pomocą. Wtedy jajka w koszu pokryły się wspaniałymi wzorami. Jak powiada trzecia legenda, z kropel krwi Chrystusa wylanej na Golgocie powstały czerwone kraszanki, a łzy stojącej pod krzyżem Matki Bolesnej zamieniły się w pisanki.
  •  A może było tak: Bolejącej przy grobie Chrystusa Marii Magdalenie ukazał się Anioł i rzekł: Nie płacz, Chrystus zmartwychwstał. Maria Magdalena pobiegła do domu i zobaczyła, że wszystkie jaja ubarwione zostały na czerwono. Wyszła więc na ulicę i rozdawała je zalęknionym Apostołom, głosząc im radosną wieść o Zmartwychwstaniu, a wtedy jajka zamieniły się w ptaki. Świadczyć to miało, że tak samo przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa powstał na nowo żywot ludzki.

Nazwy barwionych jaj wielkanocnych pochodzą od sposobu, w jaki zostały ozdobione:ufarbowane na jeden kolor czy to przez

  • gotowanie, zanurzenie i moczenie w barwniku naturalnym, noszą nazwę malonek, kraszanek lub byczków.
  •  Jeżeli na jednostajnym tle zostanie wyskrobany deseń, wówczas jajko zwie się skrobanką lub rysowanką.
  • Jeżeli ozdobi je ornament różnokolorowy, jaki otrzymuje się przez pokrycie woskiem pewnych fragmentów rysunku, np. kwiatów czy listków, a następnie zanurzenie w barwnikach, odbarwienie w occie i znów skreślenie wzorów, aby ponownie je utrwalić w barwniku, to tak przygotowane jajko nazywa się pisanką.

Do pisania używano igły lub cienkiej rurki blaszanej najczęściej pochodzącej z zakończenia sznurowadła. Taki niewyszukany pisak nazywał się kulką lub dziadykiem. Zanurzano go w ciepłym wosku i zdobiono jajko z niezwykłą wprawą i pewnością linii, rzucając ornament bez wstępnych pomiarów, a mimo to deseń wypadał zawsze równo i czysto.
W rysunku pisankowym znajdziemy motywy stałe, powtarzające się w całym kraju lub właściwe tylko niektórym regionom, co świadczy, że ukształtowała je tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Oddajmy na chwilę głos poecie Witoldowi Namowskiemu, który takie snuje refleksje o pisankach:

              Na skorupkach bajeczną wypisane ręką

           piękno wiosen minionych i tej, w której żyję,
          na paterze w zieleni, pod wierzbowym pąkiem
                desenie kolorowe, jak wstążki się wiją.
             Barwne symbole życia, początku, istnienia
         mówią znowu, jak niegdyś o dniu zmartwychwstania,

           Słońce kwietnia w kolorach się iskrzy i mieni,
                 i znów raj utracony z przyszłości wyłania.
        Jest dobrze wśród tych wspomnień i blasków, i woni
             patrzeć na tych pisanek fantazję tęczową,
         Wielkanoc, za oknem radosny dzwon dzwoni
               i płyną w dal liliową nieśmiertelne słowa.

Barwniki do malowania przygotowywano z roślin:

  • żółty – z cebuli (i dziś powszechnie stosowany),
  • fioletowy – z listków malwy,
  • zielony – z odwaru widłaków lub kotek osiki z ałunem, z listków jemioły czy młodego żyta,
  • czarny – z bzu czarnego,
  • czerwony – z odwaru robaczków czerwców.

Ornament ludowy pisanek nie powstał nagle, kształtowały go wieki. Z pojedynczych kreśleń, z kilku prostych zaledwie linii równoległych lub na krzyż kładzionych wytwarzał się deseń złożony, tchnący bogactwem form.
Wzory podsuwała sama przyroda, a uzupełniała bogata fantazja wykonującego pisanki.
Pospolity owoc trzmieliny stał się motywem w dwunastu typach pisanek, chociaż charakter i barwa owocu została w nim dokładnie zachowana. Dzwonek polny poddał pomysł pisanki w dzwoneczki, gałązka sosnowa w sosenki, topola w topoliki, kogut w koguciki, itp.
W Polsce, jak również u Słowian zamieszkujących Europę Wschodnią, w okresie Wielkiego Tygodnia zdobieniu jaj przynależna była ranga rytuału. Malowały je kobiety, najczęściej dziewczęta i młode mężatki. By dopełnić rytuału, wymagano od kobiety jedynie czystości.

Nawet przypadkowy kontakt z kobietą nieczystą wymagał działań zapobiegawczych. W takim przypadku posypywano solą jaja już udekorowane, jak i te jeszcze białe, a także wszystkie przybory do zdobienia mówiąc: Sól tobie w oczach, kamień w zębach. Jak ziemia woskowi nie szkodzi, tak twoje oczy niech nie szkodzą pisankom.
Tradycja wykonywania pisanek zachowała się zaledwie w kilku regionach kraju: na Podhalu, na ziemi lubelskiej, rzeszowskiej, rawsko-opoczyńskiej, radomskiej, krakowskiej, rzadziej górnośląskiej i opolskiej.
Z pisankami wiązało się wiele zwyczajów. Skorupek poświęconych jaj nie wolno było wyrzucać, a jedynie spalić w piecu. Często jednak wieszano je na drzwiach, by te dorodnie owocowały. Obdarowywano się pisankami nawzajem, a każdy cieszył się, jeśli jego pisanka była chwalona przez innych. Ofiarowanie pisanki pannie przez chłopca równoznaczne było z wyrażeniem gorących uczuć. Pisanki były też zwyczajowym wykupem dziewcząt przed polewaniem wodą w lany poniedziałek.
Dzisiaj tradycja malowania czy pisania jaj na Wielkanoc zanika. Niewielu już ludziom chce się zajmować tym rzemiosłem w nawale prac przedświątecznych. Są jednak jeszcze tacy, co je wykonują i tacy, co się nimi zachwycają, a nawet je kolekcjonują.

Wielkanoc

Niezapomnianego uroku świętom wielkanocnym dodają prastare zwyczaje rodzinne, gorące i serdeczne życzenia oraz stół ze święconymi potrawami, gromadzący w braterstwie wszystkich członków rodziny. Wesołe Alleluja rozbrzmiewa ze wszystkich stron, jest radosnym
uwielbieniem zmartwychwstałego Chrystusa – zwycięzcy śmierci, piekła i szatana.

Bez chwalebnego powstania Zbawiciela z grobu nasza wiara nie miałaby sensu, dziełu Odkupienia brakowałoby koniecznego uzupełnienia, wciąż przytłaczałoby nas widmo śmierci.

Na szczęście Pan rzeczywiście zmartwychwstał (Łk 24, 34) odzyskał chwalebne i wspaniałe życie nie tylko dla Siebie, ale i dla nas, opierając zarazem naszą wiarę i nadzieję na niewzruszalnych podstawach.
Wielkanoc, czyli Pascha, jest największym świętem wszystkich chrześcijan.

Niejeden może powiedzieć, że powinno nim być Boże Narodzenie, przyjście na świat Syna Bożego.

Chrystus zjawił się jednak na ziemi w takich okolicznościach, że tylko szczerze wierzący mogli przyjąć za pewnik, że właśnie to On był obiecanym przez proroków Zbawicielem. Jego  męka i śmierć była tak okrutna i hańbiąca, że mogła nawet najwierniejszym Jego wyznawcom i przyjaciołom odebrać wiarę w to wszystko, co wcześniej mówił, w cuda, które czynił.

Dopiero swoim zmartwychwstaniem potwierdził Jezus to, że jest prawdziwie Mesjaszem, Synem Bożym. Święty Paweł Apostoł pisze – Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara, aż dotąd pozostajecie w grzechach waszych (l Kor 15,17).

Święto to nazywamy Niedzielą Zmartwychwstania Pańskiego, gdyż wydarzenie to miało miejsce w niedzielę. Nazwa Wielkanoc wywodzi się od tego, że cud zmartwychwstania Jezusa dokonał się nad ranem, o świcie, około godziny czwartej, kiedy jeszcze półmrok ogarniał ziemię.

                             C i e k a w o s t k i hehehe 

  • Wielkanoc zaczęto obchodzić w tym samym czasie, kiedy Żydzi obchodzili swoją Paschę na pamiątkę wybawienia ich z niewoli egipskiej. Święto to obchodzono przez tydzień, począwszy od 14 dnia miesiąca Nisan (wigilia Pesachu), siódmego w żydowskim kalendarzu księżycowo-słonecznym, liczącym 354 dni. Miesiąc ten przypada mniej więcej na przełomie marca i kwietnia kalendarza gregoriańskiego, czyli tego, który obowiązuje u nas. Z powodu mniejszej liczby dni w kalendarzu hebrajskim ten 14 Nisan przesuwał się coraz bardziej do przodu naszej rachuby czasu, powodując wiele niedogodnień, gdyż święto żydowskie nie zawsze w tym wypadku przypadało w niedzielę.

  • Tą niedogodnością w obchodzeniu Wielkanocy zajął się Sobór Nicejski w 325 roku, który ustalił, że odtąd Paschę chrześcijańską obchodzić się będzie w niedzielę przypadającą po pierwszej pełni księżyca, zaraz po zrównaniu wiosennym. Ostatecznie dopiero za panowania Karola Wielkiego (768-814) ustalono, że Wielkanoc przypadać będzie na niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca. Najwcześniejszy możliwy termin Wielkanocy może przypaść na 22 marca. Zdarzyło się ostatnio w 1818 roku, ponownie zaś zdarzy się w 2285 roku. Najpóźniejszy możliwy termin – 25 kwietnia, ostatnio Wielkanoc w tym dniu obchodzono w 1943 roku, a powtórzy się to w 2038 roku.
ARTYKUŁY

Wielkanocne zwyczaje

Wielkanocne zwyczaje

Palemki na szczęście
Wielki Tydzień zaczyna się Niedzielą Palmową. Kiedyś nazywano ją kwietną lub wierzbną. Palemki – rózgi wierzbowe, gałązki bukszpanu, malin, porzeczek – ozdabiano kwiatkami, mchem, ziołami, kolorowymi piórkami. Po poświeceniu palemki biło się nią lekko domowników, by zapewnić im szczęście na cały rok. Połkniecie jednej poświeconej bazi wróżyło zdrowie i bogactwo. Zatknięte za obraz lub włożone do wazonów palemki chroniły mieszkanie przed nieszczęściem i złośliwością sąsiadów.

Świąteczne porządki
Przed Wielkanocą robimy wielkie świąteczne porządki nie tylko po to, by mieszkanie lśniło czystością. Porządki mają także symboliczne znaczenie – wymiatamy z mieszkania zimę, a wraz z nią wszelkie zło i choroby.

Topienie Judasza
Kolejnym ważnym dniem Wielkiego Tygodnia jest Wielka Środa. Młodzież, zwłaszcza chłopcy, topili tego dnia Judasza. Ze słomy i starych ubrań robiono wielka kukłę, którą następnie wleczono na łańcuchach po całej okolicy. Przy drodze ustawiali się gapie, którzy okładali kukłę kijami. Na koniec wrzucano „zdrajcę” do stawu lub bagienka. Wymierzanej w ten sposób sprawiedliwości stawało się zadość.

Wielkie grzechotanie
Kiedy milkły kościelne dzwony, rozlegał się dźwięk kołatek. Obyczaj ten był okazja do urządzania psot. Młodzież biegała po mieście z grzechotkami, hałasując i strasząc przechodniów. Do dziś zachował się zwyczaj obdarowywania dzieci w Wielkim Tygodniu grzechotkami.

Pogrzeb żuru
Ostatnie dwa dni postu były wielkim przygotowaniem do święta. W te dni robiono „pogrzeb żuru” – potrawy spożywanej przez cały post., Kiedy więc zbliżał się czas radości i zabawy, sagany żuru wylewano na ziemię.

Wieszanie śledzia
W równie widowiskowy sposób rozstawano się też ze śledziem – kolejnym symbolem wielkiego postu. Z wielką radością i satysfakcją „wieszano” go, czyli przybijano rybę do drzewa. W ten sposób karano śledzia za to, że przez sześć niedziel „wyganiał” z jadłospisu mięso.

Święconka
Wielka Sobota była dniem radosnego oczekiwania. Koniecznie należało tego dnia poświęcić koszyczek (a wielki kosz) z jedzeniem. Nie mogło w nim zabraknąć baranka (symbolu Chrystusa Zmartwychwstałego), mięsa i wędlin (na znak, że kończy się post). Święcono też chrzan, – bo „gorycz męki Pańskiej i śmierci została zwyciężona przez słodycz zmartwychwstania”, masło – oznakę dobrobytu – i jajka – symbol narodzenia. Święconkę jadło się następnego dnia, po rezurekcji. Tego dnia święcono też wodę.

Specjalnie dla dziewcząt
Uwaga dziewczyny, – jeżeli w Wielką Sobotę obmyjecie twarz w wodzie, w której gotowały się jajka na święconkę, to znikną piegi i inne mankamenty urody!

Wielka Niedziela – dzień radości
W Wielką Niedzielę poranny huk petard i dźwięk dzwonów miał obudzić śpiących w Tatrach rycerzy, poruszyć zatwardziałe serca skąpców i złośliwych sąsiadów. Po rezurekcji zasiadano do świątecznego śniadania. Najpierw dzielono się jajkiem. Na stole nie mogło zabraknąć baby wielkanocnej i dziada, – czyli mazurka.

Wielkanocne jajo
Jajo – króluje na wielkanocnym stole, jest symbolem życia i odrodzenia. Tradycja pisanek i dzielenia się święconym jajkiem sięga daleko w przeszłość. Już starożytni Persowie wiosną darowali swoim bliskim czerwono barwione jaja. Zwyczaj ten przyjęli od nich Grecy i Rzymianie. Rumuńskie przysłowie ludowe mówi:, „Jeśli my, chrześcijanie zaprzestaniemy barwienia jaj na czerwono, wówczas nastąpi koniec świata”. Czerwone pisanki mają ponoć moc magiczną i odpędzają złe uroki, są symbolem serca i miłości. Jajko jest formą najbardziej doskonałą. Zawiera wszystkie konieczne dla odżywienia organizmu składniki: białko, tłuszcz, sole mineralne i witaminy. Ma około 100 kalorii.  

 

                                            Lany poniedziałek
Lany poniedziałek, śmigus-dyngus, święto lejka – to zabawa, którą wszyscy doskonałe znamy. Oblewać można było wszystkich i wszędzie. Zmoczone tego dnia panny miały większe szanse na zamążpójście. A jeśli któraś się obraziła – to nieprędko znalazła męża. Wykupić się można było od oblewania pisanką – stąd każda panna starała się, by jej kraszanka była najpiękniejsza. Chłopak, wręczając tego dnia pannie pisankę, dawał jej do zrozumienia, że mu się podoba. 

Szukanie zajączka
Wyrazem wielkanocnej radości rodziny może być po zakończeniu śniadania, wspólna zabawa – zwana szukaniem zajączka, czyli małej niespodzianki dla każdego.
 

Śmigus dyngus

Woda zawsze była istotą życia. W wodzie tkwi źródło siły, właściwości leczniczych. Żywioł wodny od początku istnienia człowieka był siłą magiczną, budzącą lęk, czczoną jak świętość. Słowianie wierzyli, iż wody rzek, jezior, strumyków pełne są bóstw (w postaci rusałek, wilów, dziwożonów), z których nie wszystkie są łaskawe dla człowieka.

Dla przebłagania składano im ofiary i starano się nie skalać nieczystościami ich czystego nurtu. Oczyszczanie się wodą było rytuałem obrzędów wiosennych u Słowian.
Gdy Kościół zaczął obchodzić uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego, święcono wodę w Wielką Sobotę, kropiono nią wiernych w kościele i nakazywano zabierać do domów. Stara zaś tradycja polewania się wzajemnie wodą przetrwała do dziś i szczególnie odżywa w drugi dzień świąt.
Co region kraju to inaczej zwie się ten obyczaj oczyszczający: śmigus dyngus, lejek, oblewanka, polewanka, oblewany poniedziałek..
Śmigus to oblewanie wodą jeden drugiego, dyngus zaś ma całkiem inne znaczenie. Profesor Aleksander Brückner, opierając się na etymologii słów, pisał, że jest tu zaznaczony silny wpływ niemiecki. Jeśli sama nazwa rozstrzygać winna, to są to rzeczy niemieckie, dyngus z niemieckiego dingus nazywany dlatego, że żacy chodząc po domach napastowali gospodynie, które okupowały się im szynką czy plackiem świątecznym, śmigus zaś to bicie palmą i zlewanie wodą, ba, dawniej wtrącanie do wody, co się, jeżeli duchownym wierzyć, i śmiercią czasem kończyło.
Najdawniejsza wzmianka o dyngusie na polskiej ziemi pochodzi z 1420 r. i jest zawarta w uchwałach synodu diecezji poznańskiej: Zabraniajcie, aby w drugie i trzecie święto wielkanocne mężczyźni kobiet, a kobiety mężczyzn nie ważyli się napastować o jaja i inne podarki, co pospolicie nazywa się dyngować, ani do wody ciągnąć…
Zwyczaj ten musiał już wtedy być głęboko zakorzeniony w społeczeństwie i nie pomagały wszelkie groźby, którymi duchowni ówcześni zwalczali te praktyki pogańskie. Lud wiejski, jak kraj długi i szeroki, kultywował tę swoistą zabawę. Po wsiach wędrowali od chaty do chaty chłopcy śmiguśni, śpiewając starą pieśń, którą zapisał Oskar Kolberg:

Miły gospodarzu,
puście nas do izby,
boć nas tu niewiele,
nie zrobimy ciżby.
Do izby nas puście,
bo my po śmiguście.
A dajcie, co macie dać,
bo nam tutaj zimno stać.
Weźcie noża ostrego,
urżnijcie chleba dobrego.
A daleko od ręki,
bo byście zażyli męki.
Powiedziała wasza świnia,
żeście zabili jej syna.
A nie syna to córeczkę,
prosimy tu o szpereczkę.
Powiedziała wasza kaczka,
żeście upiekli dość placka.
Dajcie nam też trochę masła,
żeby wam się krówka pasła.
Dajcie nam tu, co macie dać,
bo nam tego długo czekać.
Jeżeli nie żałujecie wody,
to chluśnijcie dla wygody.

Oblewano się wzajemnie, czasami ponad miarę, wierząc w słowa starego powiedzenia: gdzie się woda leje, tam się dobrze dzieje. Zapewniało to dobre plony w czasie żniw, kobiety i dziewczęta wierzyły, że jeśli ich nie obleją śmiguśnicy, to krowy nie będą dawać zbyt wiele mleka, a jeśli już dadzą, to liche i szybko kwaśniejące. Dziewczyny niby to uciekały i zamykały się w obawie przed zlaniem wodą, lecz skrycie marzyły o oblaniu, bo to wróżyło szybkie zamążpójście.

Jak pisze Jędrzej Kitowicz:

 Była to swawola powszechna w całym kraju tak między pospólstwem, jako też między dystyngowanymi, w poniedziałek wielkanocny mężczyźni oblewali wodą kobiety, a we wtorek i w inne następujące dni kobiety mężczyzn, uzurpując sobie tego prawa aż do Zielonych Świątek, ale nie praktykując dłużej niż kilka dni. Oblewali się rozmaitym sposobem. Amanci dystyngowani, chcąc tę ceremonię odprawić na amantkach swoich bez ich przykrości, oblewali je lekko różaną lub inną pachnącą wodą po ręce, a najwięcej po gorsecie, małą jaką sikawką albo flaszeczką. Którzy zaś przekładali swawolę nad dyskrecję, nie mając do niej żadnej racji, oblewali damy wodą prostą, chlustając garnkami, szklanicami, dużymi sikawkami i prosto w twarz lub od nóg do góry. A gdy się rozswawoliła kompania, panowie i dworzanie, panie i panny, nie czekając dnia swego, lali jeden drugiego, wszelkimi statkami, jakich dopuścić mogli, hajducy i lokaje donosili cebrami wody, a kompania dystyngowana, czerpiąc od nich, goniła się i oblewała od stóp do głów, tak, iż wszyscy zmoczeni byli, jakby wyszli prosto, z jakiego potoku. Stoły, stołki, kanapy, krzesła, łóżka, wszystko to było zmoczone, a podłogi – jak stawy – wodą zalane… Największa była rozkosz przydybać jaką damę w łóżku, to już ta nieboga musiała pływać w wodzie między poduszkami i pierzynami jak między bałwanami, przytrzymywana albowiem od silnych mężczyzn nie mogła się wyrwać z tego potopu, którego unikając, miały w pamięci damy w ten dzień wstawać jak najraniej albo też dobrze zatarasować pokoje sypialne … Parobcy zaś po wsiach łapali dziewki, (które się w ten dzień jak mogły  kryły), złapaną zawlekli do stawu albo rzeki i tam wziąwszy za nogi i ręce wrzucili, albo też włożywszy w koryto przy studni lali wodą poty, póki im się podobało…
Był też znany w wielu regionach zwyczaj, że parobek w tym dniu wchodził na dach wioskowej karczmy z miednicą w ręku i bijąc w jej dno obwoływał dziewki, które będą oblewane i zapowiadał, ile dla której potrzeba będzie wody, ile worków piasku do jej wyszorowania, perzu na wiechcie, grac do skrobania, ile kubłów mydlin, by je porządnie umyć.

Na Mazowszu, Podlasiu dyngusem zwano chodzenie po włóczebnem, śpiewanie pod oknem lub w środku domu odpowiednich życzeń świątecznych. Śpiewano panom we dworze, zamożnym gospodarzom, pannom na wydaniu – każdemu według jego zasług. (…)


Niestety, dziś śmigus dyngus stał się zabawą młodzieży, która niekiedy nic nie ma wspólnego z tradycją, są to raczej chuligańskie wybryki nastolatków, pragnących dokuczyć nie tylko swym rówieśnikom, ale także osobom starszym, choć wystarczyłoby kilka kropel wody. ! ! !
———————————————————————————————————

ARTYKUŁY

HUMOR z biblioteki

Syn wie lepiej:
– Dzień dobry – powiedziała starsza pani z karteczką w dłoni. – Mój syn prosił o opracowanie „Anakondy” Sofoklesa.
– Chyba chodzi o „Antygonę” – poprawia bibliotekarka
– Nie. Na pewno chodzi o „Anakondę”. Syn wyraźnie mi tu napisał na kartce.

 

   

Przychodzi dziewczyna do biblioteki i mówi:
– Chciałabym wypożyczyć książkę.
– A co byś chciała? Coś z literatury lekkiej? – pyta bibliotekarka.
– Może być ciężka, bo przyjechałam na rowerze – odpowiada czytelniczka.

 

   

Czytelnik zwraca się do bibliotekarza:
– Czy mógłbym sobie przedłużyć książkę?
– A o ile centymetrów?

  

– Poproszę taki kryminał, w którym rozwiązanie zagadki jest na końcu – zwraca się czytelnik do bibliotekarki.
– O, proszę, ten jest świetny. Dopiero na ostatniej stronie okazuje się, że złodziejem obrazów jest ten ogrodnik

 

 

 

Spragniony wiedzy czytelnik wpada do biblioteki:
– Ja poproszę jeszcze raz tę książkę z fizyki, którą ostatnio pożyczałem.
– A jaka to była książka?
– No…taka gruba z zieloną okładką…

 

 

ARTYKUŁY

Pomoce do lekcji Sąd nad ksiażką.

 

 

 

Krok  I

  Wybrać  postać mecenasa do odtwarzania roli w inscenizacji  a także 2 obrońców.

 

Mecenas:

1…………………………….

 

Obrońcy:

1.…………………………..

2. …………………………..

 

 

 

 

Krok  II

Wyznaczyć 2 świadków obrony.

 

 

1…………………………….

 

2……………………………

 

Krok  III

 

Wypisz jakie są zalety i  korzyści z  czytania książek.

 

…………………………….……………………………..

 

……………………………..

 

 

 

 

Krok  III

 

Wypisz jakie są wady  z   czytania książek.

 

…………………………….……………………………..

 

……………………………..

 

Krok  I

  Wybrać  postać prokuratora do odtwarzania roli w inscenizacji  a także dwóch  oskarżycieli posiłkowych.

 

Prokurator:

1…………………………….

 

Oskarżyciele:

1.…………………………..

2…………………………..

 

 

 

Krok  II

Wyznaczyć  dwóch  świadków oskarżenia.

 

 

1…………………………….

 

2……………………………

 

        

         Krok  IV

Ułożyć  pytania do świadków. 

 

oskarżenia

 

  1. ……………………………..

  1. ………………………………

 

 

 

obrony

 

1 ……………………………..

2. ………………………………

        

              Krok  IV

Ułożyć  pytania do świadków. 

 

oskarżenia

 

  1. ……………………………..

  1. ………………………………

 

 

 

 

obrony

 

  1. ……………………………..

  1. ………………………………